Kultura w Poznaniu

Opinie

opublikowano:

JA TU TYLKO CZYTAM. Opowiadania schyłkowe

Opowiadania Bogdała to hołd dla zwięzłych form narracyjnych, niezwykłość w krajobrazie zdominowanym przez wielopokoleniowe epopeje z wojną w tle czy prozę artystyczną o rozmytych ramach fabularnych. I choć tyle mówi się o deficycie uwagi odbiorców, pisarz zuchwale proponuje prozę wymagającą dyscypliny czytelniczej. Idzie tu wielki chłopak, tom nominowany do Paszportów "Polityki" za rok 2023, to zaproszenie do posępnego świata, w którym natura jest okrutna, codzienność szara, a myśli czarne.

Rysunkowy, utrzymany w pastelowych barwach baner przedstawiający siedzącego na ławce i czytającego książkę ptaka. Ptak ma ciało małego chłopca, ubrany jest w kardigan i krótkie spodenki. - grafika artykułu
rys. Marta Buczkowska

Autor nominowanej do Nagrody Literackiej Gdynia 2018 Florydy powraca ze zbiorem dziesięciu realistycznych, choć naznaczonych pewną niepokojącą niesamowitością, opowiadań. Niekiedy są to historie nieco awanturnicze, kiedy indziej na wskroś obyczajowe, niezmiennie o znacznym ciężarze egzystencjalnym. Cztery z nich tworzą większą całość fabularną - to numerowane epizody tytułowego Idzie tu wielki chłopak. Łączą je wspólni bohaterowie - cierpiący na blokadę twórczą rysownik komiksów Szymon, jego zdolna, oddalająca się z każdym sukcesem partnerka Anna oraz skłóceni rodzice, Krzysztof i Iwona. Bogdał porzuca czytelnika w skomplikowanej sytuacji rodzinnej Szymona bez ostrzeżeń in media res. Kolejne utwory z cyklu, na zasadzie odwróconej chronologii, odsłaniają całą zawiłość relacji łączących bohaterów i szkicują ich motywacje psychologiczne - dawne rozczarowania i urazy upośledzające interakcje z bliskimi. Wraz z kolejnymi rewelacjami dowiadujemy się, dlaczego ojciec Szymona trafił do szpitala psychiatrycznego i poznajemy historię jego załamania nerwowego. A także zgłębiamy dopracowany do perfekcji przez rodziców bohatera plan życia w jednym domu w sposób taki, by żadne z uczestników rozkładającego się małżeństwa nie widziało drugiego na oczy, a wszelkie mediacje załatwiał poruszający się między piętrami pierworodny "Moi rodzice mieszkają w domu na końcu ślepej ulicy i nie widzieli się od lat", jak zgrabnie podsumowuje tę kuriozalną sytuację narrator. To jaskrawy przykład typowego dla Bogdała zgryźliwego humoru.

Pozostałe opowiadania z tomu eksplorują tematykę relacji ojca z córką w obliczu atrofii małżeństwa (Ręka w ogniu), kresu młodzieńczych przyjaźni i rozczarowania dorosłością (Przeprawa), alienacji i lęku przed obcością (Złoty trójkąt), samotności i poczucia zmarnowania życiowych szans (W górę serca), doświadczania śmierci bliskiej osoby i oswajania straty (Dziwne rzeczy) czy starości i dezintegracji osobowości (Wyspa). Wielu spośród bohaterów prozy Bogdała to looserzy i outsiderzy w stylu wczesnego Stasiuka - kierujący się w stronę peryferii i wyrażający pewną tęsknotę za literackim lumpem. To przede wszystkim mężczyźni po trzydziestce, którzy na różne sposoby mocują się z kryzysem męskości. A jednocześnie osoby, które nie mieszczą się w formatkach, co stanowi źródło ich indywidualnego nieszczęścia, a niekiedy też zgryzoty bliskich im osób. Ludzie, którzy, jak u hłaskoidów: "skrywają pod powłoką twardziela natury wrażliwe". Inność u Bogdała nie jest zresztą kategorią zarezerwowaną dla ludzi, czyli Krzysztofa w kostiumie wiewiórki z niedźwiedzimi z łapami, pięcioletniej dziewczynki bez oka czy Janka, który po 25 latach odsiadki próbuje odnaleźć się w społeczeństwie. Galerię osobliwości zasilają bowiem także najmniejszy kucyk świata, "pokurcz, którego kury i koty przepędzały z miejsca w miejsce", wymizerniałe kakadu ze skłonnościami do autoagresji czy niepokojąco przenikliwa kapucynka, która nigdy nie przestaje oceniać.

Fabuły z tomu Idzie tu wielki chłopak to w dużej mierze - na co poniekąd wskazuje jego tytuł - opowiadania drogi, i to w sensie bardzo dosłownym. Bohaterowie przedzierają się przez bieszczadzkie chaszcze (to przecież Wydawnictwo Czarne Stasiuka!), błądzą po bezdrożach w poszukiwaniu zapamiętanej z dzieciństwa wieży czy wspinają się po zaśnieżonych wzgórzach w nadziei na lepsze widoki na przyszłość. Bez względu na cel podróży i to, czy jest ona motywowana eskapizmem, czy raczej potrzebą powrotu do oswojonej rzeczywistości, każdy krok grozi utratą równowagi, potknięciem o wystający konar i upadkiem. Bogdał w sprawdzony w literaturze sposób buduje napięcie, zestawiając fabularne przeszkody zewnętrzne ze stanami wewnętrznymi bohaterów. A tam już pełen korowód smutków. Towarzyszy im bowiem rozczarowanie codziennością, rezygnacja i świadomość utraty. Spełnionej lub antycypowanej - w każdym razie nieuchronnej. Rzeczywistość Bogdała to świat, w którym na końcu tunelu ktoś wykręca żarówki.

W felietonie dla Tygodnika Powszechnego Bogdał pisał kiedyś o wartości opowiadań, którą dostrzegał nie w ich skondensowanej formie zapewniającej czytelnikowi szybką satysfakcję z pochłonięcia kolejnej fabuły, lecz w ich potencjale związanym z lekturą wielokrotną. Mimo surowości w warstwie językowej, podobnej do tej, którą cechowali się przywoływani hłaskoidzi, opowiadania Bogdała wymagają pewnego trudu czytelniczego. Są utworami nieoczywistymi które nie gratyfikują nieuważnego czytelnika, pozostawiają go za to w poczuciu niezrozumienia czy rozczarowania, zmuszając do ponownej lektury. Lub porzucenia książki, bo przecież nie ma do czego się zmuszać. To teksty wycyzelowane, a jednocześnie obfitujące w pozostawione przez autora tropy, które mogą wyprowadzić na manowce. Niekiedy Bogdał idzie czytelnikowi na rękę dość rozbudowanymi ekspozycjami, zazwyczaj jednak zmusza do samodzielnego odczytywania kontekstów. A to wymaga cierpliwości, a niekiedy i oddzielania ziarna od plew.

Dlaczego zatem warto? Opowiadania Bogdała to proza dojrzała i trudna, trzymająca w napięciu pomimo mocnego zakotwiczenia w monotonnej codzienności i pogardy autora dla efekciarstwa. Pisarz niekiedy drażni sposobem opowiadania historii, jednak skutecznie zachęca do tego, żeby mimo ogólnego przebodźcowania informacjami znowu spróbować czytać powoli i uważnie. Bo to proza jednocześnie nowoczesna, jak i nieco niedzisiejsza. Wanitatywna, ale też oferująca jakąś marną otuchę wynikającą ze wspólnoty doświadczeń.

Jacek Adamiec

  • Grzegorz Bogdał, Idzie tu wielki chłopak
  • Wydawnictwo Czarne

@Wydawnictwo Miejskie Posnania 2024