Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Dialog z wielkimi artystami

Rozmowa z Martą Smolińską, kuratorką nowej wystawy w Muzeum Narodowym - Piotrowicz i Goście.

.
Jerzy Piotrowicz w pracowni, fot. archiwum MNP

Co skłoniło Panią do podjęcia tak wielkiego przedsięwzięcia? Czy może legenda malarza, która wciąż krąży po Poznaniu, choć od śmierci Piotrowicza mijają prawie dwie dekady?

Nie znałam artysty osobiście. Jako kuratorka - zaproszona do współpracy przez Towarzystwo Jerzego Piotrowicza - stanęłam zatem przed ciekawym wyzwaniem zaprezentowania jego twórczości bez kontekstu barwnej legendy, która tego twórcę w Poznaniu otaczała. Staram się skupić na malarstwie. Szczerze przyznaję przy tym, że nie cały dorobek Piotrowicza mnie przekonuje. Najbardziej interesują mnie obrazy, w których nawiązuje on dialogi z wieloma wielkimi artystami: Rembrandtem, Velázquezem, Goyą, Courbetem, van Goghiem, Picassem...

Stąd tytuł wystawy? Najpełniejszej jak dotąd prezentacji jego prac?

Tytuł wystawy Piotrowicz i goście można rozumieć na dwa sposoby: z jednej strony z perspektywy dużej częstotliwości występowania motywu postaci odwiedzających malowane przez niego pracownie, z drugiej zaś w sensie bardziej dosłownym, ponieważ w przestrzeniach Muzeum Narodowego w Poznaniu jego twórczość prowadzić będzie dialog z dziełami zaproszonych przeze mnie artystek i artystów. Ich dobór wiąże się głównie z pokrewieństwem podejmowanych motywów: ucztą (Zygmunt Waliszewski, Marcin Berdyszak, Kamil Kuskowski) i infantką (Maria Pinińska-Bereś, Tadeusz Kantor, Paweł Łubowski, Katarzyna Swinarska) oraz relatywnie rzadkim w historii sztuki przedstawieniem małpy jako malarza (Tomasz Bielak, Radosław Szlaga, Anne Peschken & Marek Pisarsky). Ponadto, jak wspominają przyjaciele Piotrowicza, artysta chętnie przyjmował gości w swojej pracowni: zarówno w tej na Wildzie, jak i w tej na Ratajach. Mam nadzieję, że strategia kuratorska tego rodzaju zwróci uwagę młodych odbiorców na fenomen malarstwa Piotrowicza.

Nie znają go? Z Poznaniem związany był przecież przez całe dorosłe życie.

Dla 90 procent moich studentów jest nieznany. Niektórzy mogą go też uważać za malarza anachronicznego - opętanego ideą nieustannego podejmowania tych samych motywów, konsekwentnie pozostającego w granicach tradycyjnego malarstwa. Jego postawa twórcza jest jednak wciąż bardzo intrygująca - dlatego sięgnęłam po prace innych artystów, by obrazy Piotrowicza "zabrały głos" w kontekście dzieł twórców, których intrygowały analogiczne motywy: uczta czy infantka.

Wykonała Pani olbrzymią pracę. Wystarczy uzmysłowić sobie chociażby wielką spuściznę Piotrowicza. Jak długo trwały przygotowania do wystawy?

Intensywnie pracowałam nad nią od 2015 roku. Równolegle nad całościowym katalogiem obrazów olejnych artysty pracowała dr Maria Gołąb. Dzięki kwerendom dr Gołąb w ramach wystawy będzie można zobaczyć wiele dzieł z kolekcji prywatnych. Ogromna liczba płócien Piotrowicza znajduje się bowiem u kolekcjonerów - Piotrowicz, jak wiadomo, utrzymywał się wyłącznie ze sprzedaży swoich dzieł. Był zresztą z tego bardzo dumny i niejednokrotnie w rozmowach z pedagogami z uczelni podkreślał swą niezależność. 

Według jakich zasad konstruowała Pani tę ogromną ekspozycję?

Według motywów ikonograficznych. Już kilka rzeczy zdradziłam, ale po kolei: pracownia artysty, autoportrety i "malowanie o malowaniu" to odsłona pierwsza. Dalej motyw małpy jako malarza, krytyka i widza, obecny w sztuce i rozważaniach o sztuce od bardzo dawna. Następnie - co dla wielbicieli Piotrowicza oczywiste - infantka i wreszcie część czwarta -  uczta i martwa natura. 

Wchodzących do patio w nowym gmachu muzealnym przywitają wyłącznie obrazy Piotrowicza. Bardzo dużo autoportretów, które uwielbiał malować, oraz płótna i prace na papierze przedstawiające jego pracownię, a także pracownie innych artystów. Ustawiał przed sztalugami np. van Gogha malującego cyprysy czy Goyę portretującego księżnę Albę, Picassa  i wielu innych. Utrwalał w obrazach wyobrażony przez siebie sam proces malowania. To, co dotąd w historii sztuki pozostawało poza sferą widzialności. Piotrowicz nieustannie potrzebował kontaktu z dawnymi mistrzami i stąd to powtarzanie motywów, ciągła obecność artystów, których bardzo cenił w jego pracach. Zgromadziłam tu sporą liczbę obrazów -  ponad 40, a ponadto jeszcze grafiki i akwarele.

Bardzo interesująco przedstawia się motyw małpy, stosunkowo - poza kręgiem historyków sztuki - mało znany.

A jest on związany z namysłem artystów nad samą koncepcją malarstwa. Czy małpa symbolizuje tylko bezmyślne kopiowanie, czy też umiejętność utrwalania natury na płótnie, co nie odbywa się bez intelektualnej refleksji. Zastanawiano się nad tym już od średniowiecza. Piotrowicza szczególnie interesowało przedstawienie tego motywu w obrazach Chardina, XVIII wiek,  i Goi. A i dziś tym zagadnieniem zajmują się artyści. Zaprosiłam Radka Szlagę, który interesuje się m.in. malującymi szympansami, Tomasza Bielaka i berliński duet Anne Peschken i Marek Pisarsky. Ci ostatni twórcy w swoim obrazie poddają pod dyskusję status słynnego selfie makaka Naruto. Piotrowicza jednak współczesne wątki nie interesowały, swą uwagę poświęcał tylko tym, które odnosiły się do sztuki, do malarstwa. Aranżując dialogi tego rodzaju, staram się "wpisać" Piotrowicza w pewien ciąg przemian, jakim podlega dany motyw.

Myślę, że kolejny motyw - infantka - zgromadzi największą publiczność, bo on najbardziej w powszechnej świadomości kojarzy się z Piotrowiczem. 

Infantka go wręcz uwiodła. Od czasu podróży do Hiszpanii, którą odbył w latach 80., i zauroczenia tamtejszymi muzeami bardzo często maluje ulubione przez Velázqueza infantki. Ale traktuje je też z właściwym sobie humorem: opuszczają dostojne wnętrza i udają się pod jabłonkę, uśmiechają się, ba, w swych sztywnych strojach sąsiadują z nagą modelką. Widocznie interesował go kontrast pomiędzy ubraną po szyję kobietą a aktem... Ale i Tadeuszowi Kantorowi nieobca jest fascynacja infantką, a także Pawłowi Łubowskiemu, Katarzynie Swinarskiej oraz Marii Pinińskiej-Bereś.

Natomiast w reprezentacyjnym hallu dawnego gmachu muzeum uraczymy się ucztą (malarstwa) i martwą naturą. Nie tylko oczywiście Piotrowicza. 

Jednym z inspiratorów tego tematu był dla Piotrowicza Zygmunt Waliszewski, którego na co dzień możemy oglądać w naszym muzeum. Przywołuje on wspaniałe uczty weneckie na podobieństwo Paola Veronesego, czym zachwycił Piotrowicza i niejako skłonił go do zajęcia się tym tematem. Ale nie tylko zainteresowały go biesiady przy stole. Piotrowicz namalował też mnóstwo martwych natur i tu przyznawał się do zachwytu nad pracami Chardina. Robiły na nim największe wrażenie. Jest w tych jego obrazach miąższ malarskiej materii, widać grubość faktury.

Do dialogu zaprosiłam także instalacje Marcina Berdyszaka i Kamila Kuskowskiego, którzy pytają o status malarstwa oraz o rolę iluzji w obecnych czasach. Myślę wszak, że przy okazji wystawy tak rasowego malarza jak Piotrowicz nieunikniony jest namysł nad kondycją malarstwa dzisiaj.

Obejrzenie tej wielkiej wystawy będzie prawdziwą ucztą.

Będą też filmy, m.in. Żywy obraz: 50-ta Wiosna Jerzego Piotrowicza - Święto Wiosny. Przez Joannę Janiak zarejestrowana została parateatralna akcja, którą wymyślił prof. Jarosław Maszewski. Uczestnicy jubileuszu przebrali się w kostiumy postaci z obrazów Piotrowicza i świętowali przy zastawionych stołach - zainscenizowanych według jego dzieł. W mieście rozwieszono szkice i obrazy Piotrowicza; słowem niezwykły happening, który z pewnością pamięta wielu poznaniaków.

No i będzie jeszcze dwutomowa publikacja: katalog olejnych dzieł wszystkich artysty autorstwa dr Marii Gołąb oraz katalog wystawy z bogatym wyborem tekstów krytycznych pod moją redakcją. Aranżacja wystawy spoczywa w rękach Andrzeja Okińczyca. Ponadto Piotrowicz eksponowany będzie jeszcze w innych galeriach Poznania: w Arsenale, w Galerii Ego, FWD i Garbary 48 oraz w Teatrze Ósmego Dnia.

Rozmawiała Grażyna Wrońska

Marta Smolińska - historyczka i krytyczka sztuki, profesor Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Interesuje się przede wszystkim sztuką i teorią sztuki oraz krytyką artystyczną II poł. XX w. oraz wieku XXI. W swoich dotychczasowych badaniach zajmowała się również sztuką około 1900 r. oraz sztuką I poł. XX w.

  • Wystawa Piotrowicz i goście
  • Muzeum Narodowe
  • otwarcie 19.02, g. 12
  • czynna do 2.04
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.